Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jestem online. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jestem online. Pokaż wszystkie posty

Jak wyłączyć powiadomienia FB i inne dźwięki w aplikacji mobilnej Facebooka

Jak wyłączyć powiadomienia FB i inne dźwięki w aplikacji mobilnej Facebooka

Dźwięk powiadomień w telefonie mam wyłączony praktycznie dla wszystkich aplikacji, dlatego mocno mnie zaskoczyło, że pewnego dnia Facebook zaczął wydawać dźwięki przy każdym powiadomieniu. Jak się później okazało, stało się to przy okazji aktualizacji. Domyślam się, że FB nie tylko mnie zaskoczył, bo od kilku dni w moim poprzednim wpisie dotyczącym powiadomień od Facebooka jest niesamowity ruch. Dlatego zdecydowałam się na wrzucenie kilku screenów, które pomogą Ci się uporać z dźwiękami w nowszej wersji aplikacji (bo jednak poprzedni wpis został przygotowany już jakiś czas temu i trochę od tamtej pory się pozmieniało na FB).

1. Jak wyłączyć dźwięk w aplikacji Facebooka

Jeśli chcesz wyłączyć wszystkie dźwięki w aplikacji mobilnej FB, kliknij w menu hamburger (trzy poziome kreski w prawym górnym rogu), następnie zjedź na dół ekranu i wybierz "Ustawienia i prywatność". Jeszcze raz zjedź w dół ekranu i gdy zobaczysz opcję "Multimedia i kontakty" - kliknij w nie. Teraz już wystarczy suwakiem wyłączyć "dźwięki w aplikacji".

To spowoduje, że nie będziesz słyszała nic - ani przy pisaniu komentarza, pojawieniu się nowego lub przy reakcji na posty i komentarze (lajkowanie, serduszkowanie itp ;))




2. Jak wyłączyć dźwięk powiadomień Facebooka?

Gdybyś jednak chciała wyłączyć tylko dźwięk powiadomień, bez wyłączania dźwięków w samej aplikacji, przejdź do ustawień Androida, wybierz "Zainstalowane aplikacje", następnie "Facebook". Teraz kliknij " Pokazuj powiadomienia" (zostaw włączone jeśli chcesz, by ikonka z powiadomieniem była widoczna na pasku) i suwakiem wyłącz dźwięk.




Więcej ustawień dotyczących powiadomień od Facebooka znajdziesz w moim poprzednim wpisie "Jak wyłączyć powiadomienia na Facebooku i mieć święty spokój"


Czytaj dalej

Jak ustawić SSL na Bloggerze, gdy ma się podpiętą własną domenę? Zmiana HTTP na HTTPS

Zmiana HTTP na HTTPS na Bloggerze, gdy masz własną domenę (SSL)


Od jakiegoś już czasu zastanawiałam się nad przeniesieniem strony z Bloggera na WordPress, ale jak tak sobie nad tym myślałam, to hmm... nie widziałam takiej potrzeby, konkretnej. No może brak SSL na Bloggerze w przypadku podpiętej własnej domeny i ta niewiadoma, jak strony bez SSLa będą traktowane przez przeglądarki - tzn. jak bardzo te przeglądarki będą "krzyczeć", że strona http:// jest niebezpieczna, a przeglądanie jej zagraża zdrowiu lub życiu (komputera) ;-)

Jakieś pół roku temu sprawdzałam jeszcze, czy taka możliwość jednak jest gdzieś ukryta, ale nie było. Potem odpuściłam.

I teraz, gdy na na Linuksie zainstalowałam sobie PeHaPy, MySQeLe, WordPressy. Gdy zaimportowałam całą zawartość bloga do WP postawionego na localhost. Gdy zaimportowałam do niego też komentarze z Disqusa. To właśnie dziś, zupełnie przypadkiem, trafiłam na info, w jaki sposób Włączyć SSL na Bloggerze, gdy mamy własną domenę :D

Ale ok, może z WordPressa nie zrezygnuję. Jest jeszcze druga motywująca sprawa - chcę zrezygnować z Disqusa, a nie widziałam nigdzie sposobu na zaimportowanie komentarzy z Disqusa do Bloggera. W WP jest to jednak zdecydowanie prostsze.

Masz Bloggera z własną domeną i chcesz włączyć SSL?

No problem! Jeśli nie masz jeszcze tej możliwości, wystarczy że wejdziesz przez link do testowej wersji Bloggera: draft.blogger.com i będziesz mogła to zrobić. Po przejściu na tę stronę i zalogowaniu się do swojego konta, zobaczysz taką informację:

"Protokół HTTPS dla domen niestandardowych jest już dostępny na Twoim blogu. Aby go wypróbować, otwórz Ustawienia HTTPS."


SSL na Bloggerze z podpiętą własną domeną - to możliwe!


Po przejściu do ustawień zmień "Dostępność HTTPS" na "TAK":

SSL dostępny na Bloggerze dla niestandardowych domen - zmiana HTTP na HTTPS



Za chwilę powinnaś mieć też możliwość zmiany drugiej opcji - czyli przekierowania z http na https (jeśli ktoś wpisze adres Twojej strony z http na początku, to zostanie przekierowany na bezpieczną jej wersję, czyli z https na początku):


SSL dostępny na Bloggerze dla niestandardowych domen - przekierowanie z HTTP na HTTPS

I to wszystko, jeśli chodzi o podstawową zmianę ale niestety to jeszcze nie koniec.

Zmiany w GA, GSC, sprawdzenie i poprawa linków na stronie itp.

Pamiętaj, że w przypadku takiej modyfikacji konieczne są też zmiany:


  • W Google Analytics (Ustawienia Usługi > Domyślny URL - zmiana http na https)
  • Sprawdzenie pliku robots.txt (Blogger > Ustawienia > Ustawienia wyszukiwania > Niestandardowy plik robots.txt - ja tam mam wpisany adres do sitemap'y, ale już nie pamiętam, czy to standardowo było, czy dopisałam ;-) )
  • Dodanie nowego adresu w Google Search Console oraz dodanie w niej sitemapy (https://www.twojastrona.pl/sitemap.xml)
  • Sprawdzenie, czy np. w motywie nie masz dodanych skryptów i dodatkowego kodu lub zaciąganych obrazków z "http"
  • Być może jest coś jeszcze, o czym nie pomyślałam ;-)

Minusy zmiany:

Niestety tracisz wszystkie liczby udostępnień w social mediach. Teraz masz "zupełnie" inny adres strony i nie te wcześniejsze linki do Twojej strony http nie będą brane pod uwagę. Trochę szkoda ;-)

A może jest jakaś magiczna sztuczka, aby nie stracić? Przyznaję, ze nie szukałam nawet. Jak wiesz, to będę wdzięczna za info! Ok, dla Bloggera znalazłam sztuczkę, ale tylko dla AddThis. W WordPressie to powinno być łatwiejsze.


Zmiana HTTP na HTTPS utrata udostępnień w social media


Przestał mi działać widget od Instagramu (z lightwidget.com), bo bezpłatna wersja nie wspiera SSL. No cóż. Przykro. ale jakoś przeżyję.

PS

WordPressa nie wykluczam, już nawet znalazłam (chyba!) najbardziej pasujący mi motyw, co wcale nie było takie proste. No więc może. Kiedyś. Niedługo? ;-) A na razie widzimy się jeszcze na Bloggerze (ale już bezpiecznym)

😂🙈

Czytaj dalej

Czy każdy jest w stanie ogarnąć WordPressa i ile potrzeba na to czasu? - rozmowa z Kasią Aleszczyk




Pierwsza rozmowa na tym blogu - z Kasią Aleszczyk, która na co dzień ogarnia WordPressa (tworzy strony oparte na WP) i pomaga też ogarniać go innym (m. in. na swoim blogu, w grupie na Facebooku i za pomocą swoich autorskich kursów). Od czasu do czasu pomaga też w mojej grupie, odpowiadając na pytania związane z WordPressem.

Z naszej rozmowy dowiesz się m. in.:


  • Czy trzeba być osobą "techniczną" żeby zrobić sobie stronę na WordPressie
  • Czy każdy może się tego nauczyć i ile czasu może zająć nauka
  • Czy metoda prób i błędów jest dobra i kiedy
  • Jakie błędy popełniają początkujący
  • Czy WordPress jest dobrym rozwiązaniem dla każdej strony
  • Czy WordPress jest bezpiecznym systemem



Kasiu, jak zaczęła się Twoja przygoda z WordPressem i dlaczego właśnie WordPress?

Właściwie to WordPressa zaszczepiła mi moja znajoma. Poznałyśmy się, bo chciałam stworzyć portal dla opiekunek osób starszych i szukałam wykonawcy. Kiedy o tym rozmawiałyśmy, Basia oznajmiła mi tylko, że na WordPressie spokojnie to zrobimy. Ale kiedy później przystąpiłyśmy do realizacji i zobaczyłam, jak fajnie, prosto i przyjemnie można publikować treści w Internecie - zakochałam się! Jak się później okazało - z wzajemnością ;)


W jednym z odcinków Twojego podcastu mówiłaś, że nie jesteś "osobą techniczną". A przynajmniej za taką się nie uważałaś, gdy zaczynałaś swoją przygodę z WordPressem. Czy coś się zmieniło od tamtej pory? Czy możesz teraz o sobie powiedzieć "Tak, jestem techniczna"? Czy w ogóle myślisz, że można ludzi dzielić na technicznych i nietechnicznych, czy to może bardziej zależy od naszego doświadczenia i samooceny?

Wiesz, to wszystko zależy od definicji tego słowa. Ja w swoim rozumieniu, nadal jestem “osobą nietechniczną”, to znaczy: nie jestem na tyle skupiona i dokładna, by np. pisać kod, szybko się niecierpliwię, kiedy przerasta mnie jakieś nowe urządzenie, czy nieintuicyjne oprogramowanie.

Z drugiej strony wiem, że jeśli wykrzesam w sobie trochę skupienia, to wielu rzeczy mogę się nauczyć. A jeśli dodatkowo mój mąż mi wytłumaczył, to nawet parę linijek kodu już popełniłam! Więc jeśli rozumiemy “techniczność” jako obsługiwanie programów, urządzeń, CMSów (WordPress), to tak, jestem “osobą techniczną”. Jeśli jednak rozumiemy bycie osobą “techniczną” jak ja, to znaczy umiejącą w procesy technologiczne (np. programowanie), to nie, zdecydowanie “techniczna” nie jestem!


Czy myślisz, że każdy może w krótkim czasie opanować WordPressa?

Tak! Przy czym znów rozróżniłabym pojęcia. O ile jestem przekonana, że każdy jest w stanie nauczyć się obsługi WordPressa: instalacji WP, dodawania motywów i wtyczek oraz ich konfiguracji, o tyle uważam, że nie każdy będzie specjalistą w sprawach programistycznych, które są nieodzownie z WordPressem związane.

Problemy zaczynają się wtedy, gdy potrzebujemy zmienić coś w motywie lub wtyczce, a ich autorzy nie dają nam takiej możliwości w konfiguracji. Więc jeśli ktoś planuje używać WordPressa dla swoich osobistych celów i odpowiadają mu rozwiązania proponowane przez innych - z powodzeniem da radę. Oczywiście nie wszystko jest przesądzone. Znam osoby, które zaczynały przygodę z WordPressem od “dziubdziania” na własne potrzeby, a dziś wymiatają w pisaniu kodu!


W jaki sposób Ty go opanowałaś i ile czasu Ci to zajęło?

Należę do osób, które uczą się na błędach. Najczęściej własnych. Dlatego do wielu rzeczy doszłam metodą prób i błędów. Znam jednak również swoje ograniczenia i nigdy nie biorę się za coś, co czuję, że mnie przerośnie. Często współpracuję więc z innymi w zakresach prac, których nie umiem wykonać sama. Najpierw była to Basia, o której wspominałam na początku, a teraz jest to mój mąż, developer.


Gdy nie zależy nam na czasie, myślisz że lepiej uczyć się metodą prób i błędów czy na podstawie uporządkowanego programu?

Metoda prób i błędów jest fajna, jeśli ma się na nią czas lub ktoś nam ową naukę opłaca (np. podczas wykonywania zlecenia). Rzeczywistość jednak jest taka, że za coś trzeba żyć i nie zawsze tego czasu można poświęcić odpowiednio dużo. Dziwiłam się, kiedy mój mąż, chcąc poznać WordPressa, zaczął od książki i kursu online. Jednak później zobaczyłam, że dzięki takiemu podejściu zaoszczędził sporo czasu. Ja do wielu rzeczy dochodziłam miesiącami i ogromnie chaotycznie. On po dwóch miesiącach zgłębiania ich w usystematyzowany sposób rozpoczął wykonywanie pierwszych zleceń.


Jest tyle wiedzy dostępnej za darmo w internecie i też sporo płatnych kursów. Dlaczego zdecydowałaś się stworzyć własny i czym będzie się wyróżniał?

Ha! Długo, naprawdę długo zastanawiałam się, czy jest sens go tworzyć. Przede wszystkim dlatego, że - jak wiadomo - nie będzie to jedyny kurs na rynku. Zastanawiałam się, czy jest sen “się w to bawić”, konkurować, pozyskiwać Klientów. Jednak zbyt często trafiają do mnie, czy na moją grupę osoby, które jakieś kursy ukończyły i okazuje się, że o wielu tematach kursy te nie wspominają.

Postanowiłam się z tym zmierzyć. Dodatkową motywacją okazała się moja książka. Planowałam ją od dawna, ale cały czas nie było czasu. Pomyślałam więc, że połączę jedno z drugim i przygotuję ją tak, by służyła również uczestnikom kursu, po czym włączyłam ją do kursowej oferty (każdy uczestnik otrzyma jej papierowe wydanie). Teraz już nie mam wyjścia. Po prostu muszę ją wydać. Czym będę się wyróżniać? Połączę naukę online z książką offline.



Kurs "WordPress w 10 krokach" Kasia Aleszczyk
Przy zakupie kursu do do piątku 23.02.2018 do godziny 24:00, Kasia dodaje 2 BONUSY:
Dodatkowy XI moduł: "Podstawy SEO w WordPressie"
Dodatkowy XII moduł: "Płatne motywy WordPressa"

Dowiedz się więcej o kursie "WordPress w 10 krokach"




Prowadzisz swoją grupę na Facebooku WordPress (nie tylko) dla blogerów, pomagasz też w innych grupach w temacie pytań o WordPressa - z czym osoby, które dopiero zaczynają, mają największy problem?

Najczęściej, ale kompletnie najczęściej pojawiające się pytania są dwa. Po pierwsze - czy w ogóle wybrać WordPressa, czy inne rozwiązanie i po drugie - jak sprawić, by wpisy konkretnych kategorii pojawiały się na podstronach bloga. Na oba mam odpowiedzi na blogu i podsyłam je pytającym, jeśli tylko regulaminy grup na to pozwalają.


Jakie błędy początkujących, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka, mogą wpłynąć na działanie WordPressa lub pozycję strony w wyszukiwarce w przyszłości?

I tu znów podam konkretnie. Jest taki jeden, bardzo trywialny, ale popełniany wcale nie tak rzadko. W ustawieniach WordPressa mamy takie miejsce, gdzie można zaznaczyć, by strona nie była widoczna w wynikach wyszukiwania. Najczęściej przydaje się ta opcja, kiedy dopiero tworzy się stronę i nie chce się, by ktokolwiek na nią trafił i zobaczył nieskończoną. Problem w tym, że sporo osób zapomina na zakończenie prac nad stroną wrócić w to miejsce i odhaczyć ustawienie. Dzięki temu nie pozwalają wyszukiwarce na zindeksowanie ich strony.


Wiem, że od dawna tworzysz strony na zamówienie dla innych. Ze swoimi kursami w ramach AkademiiWP ruszyłaś już jakiś czas temu, czy chcesz dojść do takiego momentu, gdy będziesz tylko szkolić i uczyć WordPressa?

Właśnie nie. Nie chcę tracić kontaktu z żywym Klientem oraz z tym, co w trendach internetowych “piszczy”. Dzięki temu też mogę dostosowywać treści swoich kursów online.


Czy każdy powinien opierać swoją stronę na silniku WordPressa? Nawet prostą wizytówkę firmy?

Ależ skąd! Jeśli nie ma potrzeby dokonywania zmian w treściach strony, to WordPress, który z definicji jest CMSem (systemem zarządzania treścią) jest nam do niczego nie potrzebny. Co więcej - strony wykonane w oparciu o WordPress, ze względu na sposób jego działania i jeśli odpowiednio się o nie nie zadba - są wolniejsze i bardziej podatne na ataki hakerskie, niż te wykonane w HTML/CSS.




Cały czas mówi się o tym, że WordPress jest bardzo podatny na ataki, czy powinniśmy się tego bać i szukać innego rozwiązania? Czy może da się go odpowiednio zabezpieczyć i spać spokojnie?

Taka jest cena popularności! Trzeba pamiętać o tym, że bardziej opłaca się opracowywać sposoby włamań na coś, co jest powszechnie stosowane, niż na CMSy, których nikt nie zna i nie używa. Czy WordPress sam w sobie jest źle napisany i je ułatwia? W żadnym wypadku. Każdy kod, pisany przez człowieka, jest w jakimś stopniu nie idealny.

Plusem jest fakt, że  tak wielu hakerów się przypatruje WordPressowi, bo dzięki nim zarówno developerzy rozwijający samego WordPressa, jak i ci pracujący nad wtyczkami i motywami otrzymują feedback, co w swoim kodzie mogą jeszcze poprawić.

Wiedzieć też trzeba, że o WordPressie nie wolno zapomnieć. Wprawdzie kwestia bezpieczeństwa w sieci to temat szeroki, ale najogólniej rzecz ujmując, trzeba na bieżąco aktualizować jego samego oraz wszystkie komponenty w nim zainstalowane.


Kasia Aleszczyk

Tłumacząc z programistycznego na polski pomaga (nie tylko) blogerom oswajać WordPressa. Przebija się przez zawiłości techniczne, by przybliżyć Ci jego możliwości.
Chcesz dowiedzieć się, jak wprowadzić nowe elementy w swoim WordPressie? U Kasi jesteś w dobrych rękach!

BLOG | FB | GRUPA | IG | Kurs Wordpressa
Czytaj dalej

Czy Facebook zapisuje gdzieś odpowiedzi osób dołączających do grupy na FB?

Czy Facebook zapisuje odpowiedzi osób dołączających do grupy FB?


Odkąd Facebook umożliwił zdawanie pytań osobom chcącym dołączyć do wybranej grupy FB, co jakiś czas pojawiają się pytania o to, czy te odpowiedzi są gdzieś zapisywane, i czy da się do nich wrócić już po zatwierdzeniu osób. No i niestety… nie. Być może to się gdzieś zapisuje i pewnego pięknego dnia okaże się, że mamy dostęp do bazy tych odpowiedzi, ale na dzień dzisiejszy jest to niemożliwe. Nigdzie nie znajdziecie tych odpowiedzi.

Jeśli prowadzisz grupę na Facebooku i jeśli masz ustawione takie pytania i jeśli chcesz te informacje mieć gdzieś zebrane - to musisz zrobić to we własnym zakresie.


Możesz np. robić screeny - tak robiłam na początku, ale nie oszukujmy się - komu by się chciało do tego wracać? Przeglądać je i wyłuskiwać z nich co ciekawsze pytania? No mi się nie chciało. Ale wydawało mi się też, że kopiowane odpowiedzi i zapisywanie ich zajmie za dużo czasu. I nie chciało mi się tego robić. Do czasu, kiedy zaczęłam współpracować z Kasią Pszonicką. W grupie Kasi “Planuję biznes z głową!” zajmuję się m.in moderacją i zatwierdzaniem nowych osób do grupy. I wtedy, a był to chyba październik lub listopad 2017r, Kasia zrobiła formularz w Google Docs i tam miałam wrzucać odpowiedzi. Taki sam formularz zrobiłam też dla swojej grupy "Pomoc Techniczna dla Kobiet".


Gdzie znaleźć odpowiedzi osób dołączających do grupy na Facebooku?


Czy warto zbierać odpowiedzi na pytania przy dołączaniu do grupy?


I tu o zdanie poprosiłam Kasię Pszonicką. Bo o ile mój blog i grupa jest bardziej "hobbystyczna" i niezwiązana bezpośrednio z biznesem, to u Kasi jest to część jej firmy:
"Długo nie korzystałam z opcji zadawania pytań przy dodawaniu nowych osób do grupy, ponieważ wiedziałam, że oprócz przeczytania ich, nic później nie będę z nich miała. Bo co z tego, że zapamiętam jako najczęstszą odpowiedź na pytanie "Skąd wiesz o grupie?" - "Z bocznego paska Facebooka" skoro faktycznie (i statystycznie!) najczęstszą może być inna. Poza tym! Jeśli dzielisz moderację grupy z drugą osobą (a większość administratorów dużych grup tak robi) to te "odczyty" mogą być zaburzone jeszcze bardziej.

Kiedy zaczęłam współpracę z Anią wiedziałam, że muszę to jakoś rozwiązać! Utworzenie ankiety Google okazało się doskonałym na to sposobem. Odpowiedzi udzielane przy wejściu do grupy są szalenie ciekawe i zdecydowanie warte zapisania (nawet na później!).

Cieszę się, że stosujemy tę metodę - na pewno ma i będzie miała pozytywny wpływ na to jak działa grupa i mój biznes." Kasia Pszonicka - The Owner & Co

Przyznaję, że gdybym miała za każdym razem, gdy zatwierdzam nowe osoby, szukać formularza, wpisywać adres strony, przeklikać się do widoku wprowadzania danych, to faktycznie mogłoby to zajmować sporo czasu. Dlatego postarałam się sobie to wszystko jak najbardziej ułatwić i zredukować czas kopiowania i wklejania odpowiedzi do minimum.

Przypięłam kartę z formularzem w przeglądarce (to ta karta z fioletową ikonką obok przypiętej karty Facebooka). Oprócz tego, że jest pod ręką, nie mam możliwości niechcący jej zamknąć.

Na marginesie podpowiem Ci, że jeśli współpracujesz jako Wirtualna Asystentka, to bardzo polecam Ci stworzenie osobnego profilu przeglądarki dla swojej klientki (lub osobnych dla różnych klientek). Możesz w ten sposób przypiąć sobie karty, które najczęściej używasz podczas pracy, abyś miała je pod ręką. Dodatkowo, w każdym profilu Chrome możesz mieć inne zakładki i wtyczki, jeśli potrzebujesz takich w pracy dla kogoś, a sama ich nie używasz)


Po co przypinać zakładkę w przeglądarce Chrome?


Ile czasu zajmuje takie kopiowanie odpowiedzi do formularza? Niewiele. Myślę, że niewiele więcej niż czytanie i zatwierdzanie pojedynczo osób. Oczywiście, jeśli klikniesz “zatwierdź wszystkich”, to zajmie Ci to zdecydowanie mniej czasu, ale nie po to chyba zadajesz pytania, by ich później nie czytać?

W przypadku Kasi grupy czas mierzę Toggl wiec mogę Ci powiedzieć, że miesięcznie jest to ok. 2h,  gdy w miesiącu do grupy dołączało ok. 400 osób.

Minusem wprowadzania danych do formularza jest to, że zatwierdzać trzeba przy komputerze, a przynajmniej tak jest zdecydowanie szybciej i wygodniej ;-) Plus jest taki, że osoby, które nie zawsze odpowiadają na pytania od razu, robią to czasem później. Zatwierdzając zgłoszenie zaraz po otrzymaniu prośby o dołączenie, często uniemożliwiasz odpowiedzenie na pytania. Sama tak miałam kilka razy, gdy dołączałam do grup - byłam w trakcie pisania odpowiedzi, gdy otrzymałam informację, że właśnie oto stałam się już członkiem grupy. I wypełnianie zgłoszenia nie miało już sensu.

Grupa Pomoc Techniczna dla Kobiet na Facebooku


Po co w ogóle zadawać pytania osobom, które chcą dołączyć do naszej grupy?


  • wstępna selekcja osób - nie wszyscy pasują do grupy, którą prowadzisz. Gdy zadajesz pytania, wstępnie możesz się dowiedzieć, czy ta osoba znajdzie w Twojej grupie to, co chciałaby znaleźć. U mnie np. zdarzyło się, że dziewczyna pisała o naprawie pralek, majsterkowaniu. A nie tego tematu dotyczy moja grupa. Napisałam do niej, że tematyka grupy to komputery, aplikacje, internet - i tak chciała sie dostać, ale jeśli ten temat by jej nie interesował, to pewnie po dołączeniu byłaby rozczarowana. A tego bym nie chciała ;-)
  • sprawdzenie zaangażowania - często odpowiedzi są wymagane, by do grupy dołączyć. Sama nie zawsze zatwierdzam osoby, które na nie nie odpowiadają. Zdarza się. Czasem. Natomiast brak odpowiedzi zawsze skutkuje tym, że takie osoby muszą dużo dłużej czekać, często do 48h, bo być może jednak coś tam od siebie napiszą. A jeśli nie - zaangażowanie w grupie może być podobne, więc byc może nie ma sensu ich przyjmować?
  • badanie rynku - jeśli Twoja grupa powiązana jest z Twoim biznesem (moja nie jest), to jest to dobre miejsce na mini badanie rynku, badanie potrzeb itp.
  • pomysły na nowe treści - jak wyżej.

Możesz dowiedzieć się, skąd przychodzą osoby do grupy. O ile wiek, płeć znajdziesz w statystykach, które od jakiegoś czasu są dostępne dla administratorów grup, tak takich danych nie będziesz miała skąd wziąć. Dlatego warto spytać, szczególnie jeśli są miejsca, w których promujesz swoją grupę.


Skąd trafiają osoby do mojej grupy na Facebooku?


Czy Facebook zapisuje odpowiedzi osób dołączających do grupy FB?


Jak przygotować ankietę w Google Docs?


Wejdź na stronę formularzy i utwórz nowy. Polecam zrobić dla każdego pytania miejsce na wpisanie odpowiedzi, ale w tych pytaniach, gdzie często pojawiają się te same odpowiedzi (np. to, skąd dowiedziałaś się o grupie) dodatkowo zrobić listę wyboru, aby mieć dane przedstawione na ładnym wykresie.

Lista wyboru:

Czy Facebook zapisuje odpowiedzi osób dołączających do grupy FB?


I pytanie “otwarte” - do tego samego pytania na FB:

Czy Facebook zapisuje odpowiedzi osób dołączających do grupy FB?


Gdy już masz przygotowaną ankietę i chcesz przejść do wpisywania odpowiedzi, kliknij ikonkę oka w prawym, górnym rogu (i tą właśnie zakładkę przypinam w przeglądarce, aby była pod ręką):


Czy Facebook zapisuje odpowiedzi osób dołączających do grupy FB?


Mam nadzieję, że pomogłam! Daj znać, jak to się sprawdza u Ciebie.
A może masz lepszy i szybszy sposób na zbieranie tych informacji?



Czytaj dalej

Gdy chcesz otworzyć link w nowym oknie, ale autor strony nie pozwala.

Zablokowany prawy przycisk myszki na stronie - jak to obejść i odblokować?


Sorry, ale nie możesz sobie kliknąć :-P


Myślałam, że tego typu upierdliwe blokady zniknęły z internetu wraz z erą web 1.0 ;-) Ale nie, dalej można je spotkać. Chodzi o blokowanie prawego klawisza myszki, co powoduje, że nie możesz w ogóle skorzystać z prawokliku i menu pod nim ukrytego, np. skopiować części tekstu (np. nazwy serialu), aby wyszukać o nim więcej w Google lub bezpośrednio wyszukać w Google zaznaczony tekst. Nie możesz też otworzyć linku umieszczonego w tekście w nowym oknie (drodzy autorzy, to jeśli uniemożliwiacie takie działanie, to może ustawcie te linki tak, by otwierały się w nowym oknie). A co, gdy chcę czytać artykuł dalej, a dopiero potem sprawdzić podlinkowany tekst, który czeka otwarty na drugiej karcie?

A nie, spoko, możesz sobie kliknąć trzymając wciśnięty ctrl i wyjdzie na to samo. Ale to nie jest to samo ;-)


Dlaczego to robicie? Utrudniacie tylko życie!

Teoretycznie po to, by chronić tekst przed kradzieżą. A w praktyce - jeśli działa kopiowanie za pomocą Ctrl+C, a blokowana jest tylko możliwość kliknięcia prawym klawiszem myszki, to nie wiem, co to ma na celu.


Kopiowanie nie jest równoznaczne z kradzieżą.


Kopiować można na własny użytek i nawet za to płacimy (opłata reprograficzna). Tak, płacimy za możliwość korzystania z prawa do dozwolonego użytku osobistego. Nie neguję stosowania zabezpieczeń, ale czy to muszą być takie blokady, które skutecznie utrudniają normalne, zwykłe korzystanie ze strony? Mogę się założyć, że 99% osób, które chciałby skorzystać z prawego klawisza myszki, to te, które chciały otworzyć link w nowym oknie. A jeśli ktoś będzie chciał Wam ukraść tekst, to desperat nawet go sobie przepisze. A bardziej rozgarnięty skorzysta np. z jakiejś wtyczki lub innego sposobu (np. Ctrl+C?). Można np. zablokować wszystkie skrypty np. Script Blocker for Chrome™  - choć trzeba się liczyć z tym, że część stron przestanie działać "poprawnie" (pewnie Facebook).

Z ciekawości sprawdziłam też, czy są dedykowane takim upierdliwym stronom wtyczki, które odblokowują prawy klawisz. Oczywiście, że są. Np. RightToCopy. Bo mamy prawo kopiować! Mamy prawo otwierać linki w nowych oknach. I nawet mamy prawo zapisywać sobie obrazki ze stron na własny użytek. Nawet, jeśli wam się to nie podoba. Oczywiście bardzo ważne jest tu słowo-klucz: własny, osobisty użytek.

Zablokowany prawy przycisk myszki na stronie - jak to obejść i odblokować?


Serio, nie rozumiem, dlaczego ktoś, i to na blogu o tematyce technologicznej, używa takich skryptów. Dlaczego to robicie? Przecież to zupełnie nie chroni tekstu przed kopiowaniem, za to skutecznie zniechęca do "używania" strony. Bo jest nieużyteczna.

PS Jeśli masz takie cuda na swojej stronie proszę, wywal to w cholerę, albo chociaż ustaw otwieranie linków w nowych zakładkach.
Czytaj dalej

Agregator aplikacji mobilnych - pracuj w większym skupieniu

Milion otwartych zakładek w przeglądarce


Znasz to? Ja wiem, że trzeba nad tym panować, co jakiś czas je zamykać. Korzystam nawet z super-hiper-fajnej wtyczki Chrome - OneTab (pisałam o niej w poście Jak czytać internet wygodnie). Niestety wystarczy chwila, gdy potrzebuję coś wyszukać czy sprawdzić aby znowu zrobił się bałagan w przeglądarce. Poza tym - przeglądarka kusi sprawdzeniem co jakiś czas serwisów społecznościowych, newsów itp.

Korzystam z wielu aplikacji, które są dostępne przez przeglądarkę. I niestety zakładki, w których są one otwarte, potrafią zginąć wśród innych otwartych kart. Miałam kiedyś nawet pomysł, aby do pracy używać innej przeglądarki niż do innych czynności, no ale niekoniecznie to się sprawdziło ;-)


Station - agregacja aplikacji webowych przeglądarka praca skupienie produktywność


Stwórz sobie na komputerze przestrzeń do pracy


Znalazłam też sposób, aby zrobić sobie skrót do aplikacji typu Kalendarz Google, Asana, Google Keep itp na pasku zadań tak, by otwierały się w osobnym oknie (jeśli chcesz wiedzieć, jak to zrobić - daj mi znać w komentarzu), ale chyba znalazłam jeszcze lepsze rozwiązanie. Aplikację, która spina wszystkie narzędzia online i daje dostęp do nich w jednym miejscu. Coś jak przeglądarka internetowa, ale tylko do aplikacji. Taki agregat webaplikacji.



Station. One app to rule them all.





W ten sposób możesz mieć zamkniętą przeglądarkę i łatwy dostęp do wszystkich potrzebnych aplikacji dostępnych przez www. Inne karty nie będą Cię już rozpraszać. Dodatkowo w Station możesz włączyć sobie na czas pracy opcję "Focus mode", podczas której nie będziesz dostawała powiadomień z aplikacji. Dla mnie super narzędzie! Dopiero zaczęłam korzystać, ale bardzo mi się to podoba.


  • W Station możesz się zalogować tylko za pomocą konta Google (przynajmniej w chwili obecnej).
  • Pobrać możesz tu: https://getstation.com


A jak Tobie podoba się taki sposób agregacji aplikacji?

Czytaj dalej

Jak zablokować upierdliwe reklamy na stronach www?

Jak zablokować reklamy na onecie? Adblock lub uBlock Origin - lista filtrów

Reklamy nie są takie złe...

Tak, zwykłe reklamy nie są złe. Problem w tym, że w serwisach, które w sposób przedstawiony na powyższym obrazku, próbują Cię przekonać (a raczej zmusić) do wyłączenia wtyczki blokującej reklamy, nie wyświetlają pojedynczych, zwykłych reklam. Te strony posiadają całą armię atakujących i wyskakujących zewsząd, niezwykle upierdliwych kreacji. Wejście na taką stronę bez adblokera to traumatyczne przeżycie. Kilka dni temu spróbowałam — nie polecam ;-)

Albo wyłącz blokowanie, albo nie pozwolimy Ci przeczytać.

Masz wybór — możesz szukać treści wśród migoczących i grających okienek albo możesz sobie poszukać innego źródła. To jest chyba najłatwiejsze rozwiązanie. Po co odwiedzać strony serwisów, które nie szanują swojego czytelnika? I które uderzają z liścia wyskakującymi okienkami przy wejściu na stronę?

Jeśli bardzo chcesz z nich korzystać i używać do tego wtyczki blokującej spam, da się to zrobić. Walka pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami wtyczek typu adblock będzie trwała. Skrypty będą się zmieniały i filtry będą uaktualniane. Dlatego nie wystarczy zainstalować wtyczkę i zapomnieć o niej. Od czasu do czasu będziesz musiała uaktualnić filtry lub dodać nowe.


Skąd wziąć blokera i filtry?


  1. Najbardziej popularne wtyczki blokowania reklam:
    - AdBlock Plus (używałam do niedawna)
    - uBlock Origin (aktualnie używam)
     
  2. Dodatkowe filtry znajdziesz na stronie: https://www.certyficate.it

    Polskie filtry do adblocka ublocka - gdzie znajdziesz

    Podstawowe filtry znajdziesz po kliknięciu u góry strony guzika „Zobacz, ale polecam też przejrzenie strony — m.in. jest też sposób na to, jak oglądać player.pl bez co kilkuminutowych przerw na reklamy.

    Sama instalacja filtru jest banalnie prosta — jeśli masz zainstalowaną wtyczkę AdBlock / uBlock — klikasz i zatwierdzasz. I już.
     
  3. Pamiętaj o aktualizacjach filtrów. Jeśli coś przestaje działać, sprawdź, czy dodane filtry są aktualne. Zobaczysz to po wejściu w ustawienia swojej wtyczki. W uBlock wygląda to tak:



Czy wiesz, że...?


💡 Jeśli zapiszesz artykuł do przeczytania na później, np. za pomocą Pocket, to będziesz mogła przeczytać całą treść w bardzo przyjemnym i minimalistycznym widoku? Bez reklam ;-)

💡 Jeśli chcesz wydrukować jakiś artykuł, skorzystaj z narzędzia online PrintFriendly. Dzięki niemu wydruk będzie przejrzysty, pozbawiony niepotrzebnych elementów strony. Możesz też w taki sposób zamiast wydruku, zrobić dokument PDF.

💡 Używanie wtyczek blokujących reklamy / skrypty nie tylko chroni Twoje oczy i psychikę, ale również pomaga zachować więcej prywatności ;-)

Czytaj dalej

Jak szukać obrazem w Google?

Jak szukać obrazem lub zdjęciem w google

Nie wiesz co wpisać do wyszukiwarki, jakie słowa kluczowe, ale masz zdjęcie lub obrazek?


Znalazłaś zdjęcie cudownej sukienki na pintereście lub innej zszywce ale nie wiesz ani jakiej jest firmy, ani w jakim sklepie można ją kupić. Co wpisać w Google aby ją znaleźć? Gdzie w ogóle szukać? Dziś będzie bardzo krótko, prosto i konkretnie. Niewiele osób wie, że Google umożliwia wyszukiwanie za pomocą obrazu lub zdjęcia. Ale Ty już będziesz wiedziała ;-) Po prostu wklej do Google'a zdjęcie lub podaj do niego adres a resztę Google zrobi za Ciebie! Jeśli nie znajdzie identycznego obrazu, podrzuci Ci podobne.

Oczywiście ta funkcja pomoże nie tylko w szukaniu sukienki czy butów, może być wiele zastosowań.

Do czego jeszcze takie wyszukiwanie może się przydać?


  • Jeśli chcesz sprawdzić, czy ktoś nie przywłaszczył sobie Twojego autorskiego zdjęcia bez Twojej zgody.
  • Jeśli publikujesz w internecie, korzystasz ze zdjęć na licencji CC0 i chcesz sprawdzić jak popularne jest dane zdjęcie.
  • Jeśli będziesz chciała sprawdzić czy czyjeś zdjęcie np. na facebooku jest faktycznie jego zdjęciem a nie ściągniętym gdzieś z czeluści internetu.
  • Być może będziesz szukała firmy, której znasz tylko logo.
A może będziesz miała inny pomysł lub potrzebę - ale dobrze wiedzieć, że taka możliwość istnieje.

Jak to zrobić? Krok po kroku:


Wejdź na www.google.pl i w prawym górnym rogu kliknij na link "Grafika":

Wyszukiwanie w Google Grafika

Następnie w pasku wyszukiwania najedź myszką na ikonę aparatu i kliknij ją:

Jak skutecznie szukać w google - poradnik



Teraz możesz wkleić link do zdjęcia (pierwsza zakładka) lub wczytać zdjęcie ze swojego komputera (druga zakładka). Klikasz "Wyszukiwanie obrazem" i to wszystko. Powinnaś otrzymać stronę z wynikami wyszukiwania:

Jak używać Google Grafika - instrukcja


Nie wiesz skąd wziąć adres (link) obrazu?


Na dowolnej stronie internetowej kliknij PPM (Prawym Klawiszem Myszki) na wybranym obrazku i wybierz "Kopiuj adres obrazu", o tak:

Jak korzystać z wyszukiwarki?

Wiedziałaś o tej funkcji? Korzystałaś już z niej? W jakiej sytuacji?

Czytaj dalej

To, czy Google Cię śledzi, zależy tylko od Ciebie!



Nagle zrobiło się wielkie HALO, że Google zbiera nasze dane na temat lokalizacji, że ma czelność, i jeszcze nam je pokazuje na Your Timeline! No jak ono może?


Skoro usługi masz darmo, płać swoimi danymi. Google też firma i zarabiać na czymś musi. Skoro możesz korzystać z usług bezpłatnie, zarabia na tych, którzy kupują reklamy i płacą za to, aby były jak najlepiej do Ciebie dopasowane. Tak starają się Ciebie dopieścić.

- Google zapisuje wszystkie miejsca w których byłam!
- Zapisuje. Nie wiedziałaś wcześniej?
- Nie, teraz zobaczyłam Your Timeline w mapach.
- Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal? ;-)

Ale to przecież żadna nowość

Już dawno można było sprawdzić historię swoich lokalizacji, było to trochę w innej formie wizualnej niż w tej chwili na Your Timeline. Ale było. Trzeba było pogrzebać w ustawieniach konta i dało się doklikać do miejsca, w którym te dane można było sprawdzić.

Co bardziej boli? To, że dostęp do naszych danych mogą mieć nasi bliscy czy to, że mają obcy?

Oczywiście możesz tę funkcję wyłączyć jeśli jest Ci niepotrzebna. Jeśli chcesz z niej korzystać - zostaw, podobno tylko Ty i Google macie do niej dostęp ;-) I jeszcze wszyscy Ci, którzy znają Twoje hasło do konta lub mają swobodny dostęp do Twojego telefonu lub komputera. Inną kwestią jest to, kto i do czego może Your Timeline wykorzystać, i tu ważne jest, aby hasło do konta Google było Twoje i tylko Twoje - niby oczywiste, prawda? Ale co, jeśli masz ustawione automatyczne logowanie w przeglądarce i zapamiętane hasło, a dostęp do Twojego komputera mają inni (nie jest zabezpieczony osobnym hasłem) - czy wtedy to hasło jest tylko Twoje? I czy tylko Ty masz dostęp do swojego konta i historii lokalizacji?

A w telefonie, gdzie jesteś na stałe zalogowana do swojego konta? No właśnie. Druga sprawa to zaufanie. Bo niby po co ma Cię sprawdzać mąż, żona czy pracodawca - jak sugerowane jest w jednym z artykułów. Jeśli Ci nie ufa, to równie dobrze może sam Cię śledzić, wynająć do tego prywatnego detektywa lub zainstalować przeznaczony do tego program.

Masz wybór.

Jeśli chcesz używać np… GoogleNow, ze wszystkimi dobrodziejstwami, to musisz zgodzić się na włączenie niektórych funkcji aby usługa była świadczona poprawnie. Coś za coś. Wiele innych aplikacji również korzysta z funkcji lokalizacji, dzięki temu możesz w łatwy sposób znaleźć sklep / usługi w pobliżu, korzystać z nawigacji itp. Coś za coś.

Jeśli Ci się nie podoba - wyłącz.

Możesz wyłączyć zapisywanie historii odwiedzonych miejsc w Google. Choć wcale nie jest pewne, czy te dane nie będą nadal gromadzone - po prostu nie będziesz ich widziała. Możesz wyłączyć funkcję lokalizacji w telefonie - tylko zastanów się, co dla Ciebie jest ważniejsze. I wybierz. Życie to sztuka wyboru.

Nie można mieć wszystkiego.

Możesz przecież nie używać smartphone'a ze szpiegującym Cię Androidem od Googla. Możesz korzystać ze zwykłego telefonu. Możesz korzystać z dodatków do przeglądarek, które też odpowiednio ustawisz aby wiedziały o Tobie jak najmniej. Ale stracisz super dopasowane do Ciebie reklamy… wróć - to chyba niewielka strata ;-) ale część funkcji może być wtedy niedostępna. Na pewno takie są. Możesz w ogóle przejść w tryb offline - ale czy tak się da? Możesz przeprowadzić się do lasu, zrezygnować z internetu, telefonu, kart kredytowych - co najwyżej namierzy Cię jakaś satelita i trzaśnie Ci fotkę do Google Maps ;-)

Pamiętaj - zawsze masz wybór ale rezygnacja z czegoś nie zawsze jest wygodna.

Jak wyłączyć zapisywanie historii swoich lokalizacji w Google Your Timeline:



Jak włączyć zapisywanie historii swoich lokalizacji w Google Your Timeline:



Ja wyłączyć usługę lokalizacji na telefonie z Androidem:

Wejdź w ustawienia i wybierz Konta / Google / Lokalizacja:


Odznacz:


Dodatkowo możesz też wybrać usługi, które mają synchronizować się z Twoim kontem:



A Ty, boisz się, że Twoje dane trafią w niepowołane ręce? Korzystasz usług w chmurze? Co myślisz o wszechobecnej "inwigilacji" w nasze cyfrowe i to nie-cyfrowe życie? Jak się zabezpieczasz przed dostępem niepowołanych osób do Twojego sprzętu?
Czytaj dalej

Kampania "Myślę, więc nie ślę". Na zawsze.

Czytaj dalej