poniedziałek, 13 czerwca 2016

Wywoływanie i przechowywanie zdjęć – zrób to dobrze!


Robimy coraz więcej zdjęć. Zrzucamy na dysk i... często zapominamy o nich. A warto co jakiś czas je wywoływać. Tylko gdzie? W domu czy labie? I jaką formę wybrać - odbitki, fotoksiążkę czy może fotoalbum?

Ponieważ nie jestem specjalistą od zdjęć, poprosiłam Agatę Kreft-Ciesielską Cyk Cyk Studio aby podzieliła się ze mną i z Wami wskazówkami dotyczącymi zdjęć. Ich wywoływania i przechowywania. I nie tylko. To jest drugi z dwóch artykułów Agaty (pierwszy znajdziesz tu: Drukujemy zdjęcia! Czyli jak przygotować je do druku?), wzbogacony również o jej zdjęcia:

Wywoływanie i przechowywanie zdjęć – zrób to dobrze!


Wszędzie gdzie się tylko da przekonuję, że warto wywoływać zdjęcia. Jako fotograf uważam, że plik cyfrowy jest nieskończony – żeby fotografia naprawdę była kompletna, musi być wydrukowana i wyeksponowana. Nie oszukujmy się – robimy obecnie setki zdjęć, ale ile z nich oglądamy? Niewiele. A te wybrane, wydrukowane, umieszczone w albumach i na ścianie będą cieszyły nasze oczy i przywoływały wspomnienia.

A skoro o przywoływaniu wspomnień mowa – warto, by przetrwały długie lata. Nie ma gwarancji, że za sto lat będą istniały jeszcze dziś znane dyski albo że płyty CD nie będą tylko eksponatem w muzeum (o ile w ogóle przetrwają upływ czasu). O niektórych odbitkach już teraz można powiedzieć, że przetrwały dwie wojny światowe! A przecież kiedyś technologie były znacznie gorsze.

To co z tymi plikami cyfrowymi zrobić?


To już nie te czasy, gdy trzeba było zanosić film do labu fotograficznego lub wywoływać go w zaciszu domowej łazienki w kompletnej ciemności, a potem naświetlać odbitki lub czekać kilka dni, aż będą gotowe. Dobrze pamiętam, jak nosiłam swoje filmy z wakacji do pobliskiego kiosku (a wcale nie jestem taka stara ;)) i czekałam kilka dni z niecierpliwością, żeby zobaczyć czy coś w ogóle wyszło. A jaka byłam niezadowolona, gdy na zdjęciu z przystojnym kolegą czyjś palec zasłaniał jego twarz!

Dziś mamy podgląd zrobionego zdjęcia natychmiast na ekranie aparatu, zrzucamy je w domu na dysk komputera, a potem możemy robić z nimi co zechcemy – przerabiać w programie graficznym, wysyłać mailem, wrzucać na serwisy społecznościowe, ustawiać jako tapetę telefonu... Możemy je też drukować – na papierze, na drewnie, na kubkach, na koszulkach. Skupię się jednak na druku fotografii, które mają stać się domową pamiątką i przetrwać jak najdłużej – wiadomo, kubek może cieszyć, ale myty w zmywarce długo nie przetrwa, a i koszulka się spierze. A zdjęcia jednak najlepiej prezentują się na papierze.



I tu też pojawia się sporo możliwości. Można zaprojektować w programie graficznym fotoksiążkę lub fotoalbum (różnią się od siebie sposobem wykonania i jakością – możesz przeczytać więcej o różnicach w moim artykule na blogu). Można również wywołać z plików cyfrowych odbitki i wkleić je do tradycyjnego albumu bądź przechowywać w tekturowych pudełkach. Co więcej – można je wydrukować nawet na domowej drukarce!



Domowe drukarki – czy to się opłaca?


Kiedyś druk na domowej drukarce pozostawiał sporo do życzenia pod względem jakości. Nie mam tu nawet na myśli drukarek igłowych, bo na tych druk zdjęć był niemożliwy, ale pierwszych drukarkach atramentowych i laserowych – pamiętam, że zdarzało im się robić kolorowe linie podczas druku zdjęć. Obecnie można kupić naprawdę dobre drukarki do użytku domowego, które z powodzeniem wydrukują nam zdjęcia w świetnej jakości. Z łatwością również znajdzie się w większych marketach elektronicznych naprawdę niezły papier fotograficzny.

Jednak czy to się opłaca? Jeśli drukujesz sporadycznie – nie bardzo. Trzeba całkiem sporo zainwestować w dobry sprzęt, a potem regularnie drukować w kolorze, żeby głowice nie zaschły. Wybierając jednak drukarkę do domowego użytku zwróć uwagę na to, czy tusze podzielone są na dwa kartridże (jeden kolorowy z kolorami cyjan, magenta i żółty, a drugi czarny) czy każdy kolor jest osobno – ta druga opcja jest znacznie bardziej opłacalna. Kolory bowiem nigdy nie zużywają się w tym samym stopniu, więc część tuszu w wspólnym kartridżu będzie się marnować.

Jakie drukarki domowe masz do wyboru? Atramentowe i laserowe, to najprostszy podział. Ale drukarki atramentowe różnią się pod względem rodzaju tuszu na takie z atramentem z barwnikiem albo pigmentem. Te barwnikowe mają dużo intensywniejsze kolory, ale też szybciej blakną. Jakość tuszu pigmentowego jest niewiele niższa od jakości tradycyjnych odbitek.

Są również fotograficzne drukarki laserowe, które naświetlają fotografie na papierze fotograficznym podobnie jak robiło się to kiedyś w ciemni z fotografią analogową. Trwałość takiego druku jest na pewno porównywalna z tradycyjną fotografią kolorową, ale... wadą jest na pewno bardzo wysoka cena tego sprzętu – spotkać je można właściwie tylko w drukarniach zajmujących się regularnym drukiem zdjęć lub czasem u fotografów.

Domowe drukarki laserowe są dużo tańsze w eksploatacji i w dużo niższych cenach niż drukarki fotograficzne, ale ich wydruki nie będą zbyt wysokiej jakości. Do druku okolicznościowego (na przykład świątecznych pocztówek) wystarczą, ale jeżeli chcesz wklejać je do albumu – mogą nie prezentować się wcale tak dobrze.



To może w labie?


Wbrew pozorom to zdecydowanie bardziej opłacalne niż domowy druk. Cena odbitek zaczyna się już od kilkudziesięciu groszy za zdjęcie, a im więcej ich zamówisz, tym taniej będzie za sztukę. Z łatwością znajdziesz fotograficzne laby, w których można zamówić odbitki wysyłając je na ich serwer przez Internet i odebrać w punkcie lub z rąk listonosza. Ale jak wybrać najlepsze miejsce, w którym zadbają o wydruk zdjęć?

W laboratoriach fotograficznych odbitki wykonywane są dwiema metodami. Jedną z nich jest wspomniane już przeze mnie naświetlanie zdjęć na papierze fotograficznym i utrwalanie ich następnie w procesie chemicznym, dokładnie tak jak w przypadku tradycyjnej fotografii analogowej. Są jednak wady tego rozwiązania – chemia używana w tych maszynach musi być na bieżąco kontrolowana i regularnie wymieniana, a wiadomo – to generuje koszty, więc nie zawsze jest robione wystarczająco często. Dlatego koszt odbitki w niektórych labach może być wyższy. Ja mam swoje sprawdzone punkty, w których drukuję zdjęcia i niechętnie eksperymentuję z nowymi.

Drugą metodą jest druk na wspomnianych już fotograficznych drukarkach w różnych technologiach. Punkt, w którym często zamawiam, używa na przykład atramentów pigmentowych. W przypadku druku zdjęć nie ma problemu z kontrolą jakości, a trwałość takich wydruków jest naprawdę bardzo wysoka. Drukarki dają również możliwość wykonywania wielkoformatowych odbitek i obrazów na różnych podłożach.



Papiery


Najbardziej powszechny wybór to papier błyszczący i matowy. Ale to nie są jedyne opcje dostępne na rynku. Papiery błyszczące bardzo ładnie się prezentują, dają wysoki kontrast i żywe kolory na zdjęciach, ale łatwo się brudzą i rysują. Przy ich wytwarzaniu używa się również kwasów i wybielaczy przez co nie są zbyt trwałe. Na starych odbitkach zwracają czasem uwagę żółte plamy – spowodowane one są właśnie kwasem, który został po złym płukaniu w ciemni lub na przykład od ludzkiego potu z dłoni. To samo stanie się z odbitkami na papierach błyszczących – mogą z czasem żółknąć.

Papiery matowe i półmatowe są bardziej odporne na ślady palców, ale kolory na nich drukowane wydają się mniej intensywne i kontrastowe. Mi osobiście się ten efekt podoba, ale to kwestia gustu. W niektórych laboratoriach fotograficznych możesz zauważyć również inne papiery do wyboru – na przykład jedwabisty albo perłowy. Jeśli masz taki wybór to gorąco bym Ci go polecała. Czemu? Papier jedwabisty ma fakturę podobną do płóciennej i jest bardzo odporny na ścieranie i uszkodzenia. Z kolei papier perłowy ma delikatny połysk (ale nie błyszczy), jest twardy i sztywniejszy od pozostałych.

Drukując w domu i szukając najlepszego papieru do drukarki możesz również natknąć się na papiery barytowe. Są one zdecydowanie droższe niż wcześniej opisywane przeze mnie, ale też dużo trwalsze i nieporównywalne pod względem jakości wydruku. To już jednak wybór dla pasjonatów i zawodowców drukujących swoje zdjęcia dla muzeów i galerii (które często mają bardzo określone wymagania w kwestii papieru użytego do odbitek!). Już tylko jako ciekawostkę muszę wspomnieć o papierach artystycznych, bawełnianych, które są niezwykle delikatne i łatwe do zniszczenia, ale dają efekty wizualne nie do podrobienia.

Jeśli chcesz by Twoje odbitki przetrwały lata w doskonałym stanie, przy wyborze papieru zwróć uwagę przede wszystkim na to, czy jest on bezkwasowy – dzięki temu odbitki nie zżółkną.

Idealne warunki


Podczas praktyk na studiach pracowałam w muzeum, między innymi w dziale fotografii. Miałam wtedy możliwość obejrzenia magazynu muzealnego starych zdjęć. Były składowane na płasko, w metalowych szufladach nie przepuszczających do wnętrza światła, każda odbitka w osobnej koszulce z bibułki. W magazynie zawsze panowała stała temperatura około 16-18 stopni i mierzona była wilgotność powietrza (utrzymywana w granicach 30-40% - dla porównania, w domach wilgotność zazwyczaj wynosi około 40-60% i w takich warunkach człowiek najlepiej się czuje).



Jak chronić odbitki w domu?


Takie warunki są oczywiście niemożliwe od utrzymania w domu. Nie za bardzo też wyobrażam sobie budowanie specjalnego pomieszczenia do przechowywania rodzinnych albumów. Jest jednak kilka rzeczy, o których warto pamiętać, by móc cieszyć się zdjęciami jak najdłużej (i dotyczy to zarówno tradycyjnych odbitek jak i cyfrowych wydruków).

Jak już wspominałam, warto zadbać o bezkwasowy papier i odpowiednią technologię druku w sprawdzonym labie. Poza tym – nie przechowuj albumów i zdjęć w miejscu narażonym na światło słoneczne lub duże wahania temperatury czy wilgotności powietrza (strych i piwnica, nasłoneczniona półka albo kaloryfer to nie są najlepsze miejsca na składowanie zdjęć).

Zdjęcia powinny być przechowywane oddzielnie, żeby się ze sobą nie sklejały, ale to nie oznacza, że musisz każde pakować do osobnej papierowej lub polipropylenowej koperty. Równie dobrze sprawdzi się album z bibułkowymi przekładkami, które będą chroniły zdjęcia – warto je wymienić, jeśli się zniszczą. Na pewno zapomnij o używaniu popularnych plastikowych albumów z kieszonkami na zdjęcia – chemia zawarta w tym plastiku może wejść w niezbyt korzystne reakcje i zniszczyć Twoje zdjęcia.

Jak wkleić zdjęcia do albumu? Raczej nie używaj zwykłego kleju do papieru – w sklepach można kupić klej bezkwasowy, który służy właśnie do przyklejania zdjęć. Ale są też prostsze sposoby – w sklepach fotograficznych i z albumami dostaniesz przyklejane kartonowe lub polipropylenowe narożniki (z których łatwo wyjmować zdjęcia, gdy chcesz je wymienić) – to tzw. kornery.
Jeśli zdecydujesz się na przechowywanie zdjęć w pudełkach – wybierz bezkwasowe, przełóż je bibułkami, wkładaj na płasko i najlepiej dociśnij lekko od góry, by się nie odkształcały. Stosując się do tych prostych zasad możesz mieć pewność, że Twoje zdjęcia przetrwają naprawdę długo. Prawdopodobnie nawet dłużej niż pierwsze odbitki z końca XIX wieku.


O Autorce:




Agata Kreft-Ciesielska, fotograf w Cyk Cyk Studio

Z wykształcenia jest historykiem sztuki, z zamiłowania fotografem, od kilku miesięcy też mamą. Jej misją jest wzruszać i wywoływać silne uczucia. Kocha tarzać się w piasku i puszczać bańki ze swoimi małymi modelami. I patrzeć na rozkochanych w sobie ludzi.

Agatę znajdziesz na blogu Cyk Cyk Studio oraz na Facebooku i Instagramie.